Nie wiedziałam o co mu chodzi. Byłam zdziwiona jego zachowaniem, a na dodatek musiałam chronić dziecko a przebywanie wśród wilkołakow to nie była szczęśliwa myśl. Ale ze względu na prośby Kuby zgodziłam się.
-Prowadzę. - powiedział wsiadajac do samochodu na miejsce kierowcy.
-Słucham? - spytałam. - ja nawet nie mam prawa jazdy... poza tym dlaczego miałabym nie prowadzić?
-Bo jesteś w ciąży.
-O nie. Powiedzmy sobie jasno. Nikt się nie wtrąca do moich spraw. Ty też.
-Ale...
-Powiedziałam juz. Tak zostaje i koniec.
-Niech Ci będzie. - mruknął pod nosem.
-Zapamiętaj to sobie.
Nie czułam się tu dobrze. Może to przez to, że dziecko które nosiłam było jak na dwa miesiące niewiarygodnie duże, mój brzuch wyglądał na sześcio miesięczne...
Może zapach wilkołakow dziecko czuło się źle? Może odziedziczyło coś po Damonie? Oby nie.
Byłam bardzo ruchliwa, Kuba mimo licznych obowiązków w sforze nie pozwalał mi na wiele rzeczy które chciałam robić - np. jazda samochodem, wchodzenie na drzewa, jakiekolwiek wygłupy nie wchodziły w grę. Miałam to oczywiście gdzieś, wiedziałam co jest dla mnie dobre i lubiłam łamać zasady, a tak jest mi dobrze. Kuba i tak nie miał czasu, Kora mu zabraniała wielu rzeczy. Nie mógł slęczeć przy mnie zbyt długo bo miał swoje obowiązki a ja mogłam robić to co chciałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz