Po rozmowach byłem niezadowolony. Znowu to samo. Są zainteresowani i już prawie mam pracę ale nagle dowiadują się że byłem w więzieniu i po pracy...
Wróciłem do domu i wziąłem samochód. Dawno nie jeździłem... Ale dawałem radę. Pojechałem po siostry. Odebrałem Majke i pojechałem pod szkołę Dominiki. Stała z koleżankami. Rozmawiały zawzięcie o czymś jednak Dominika wydawała się nieobecna. Zatrąbiłem. Spojrzał się w moją stronę. Koleżanki mojej siostry coś powiedział a ona im odpowiedziała poczym podeszła do samochodu. Wsiadła.
-Co tam? Jak w szkole?
-Super.-powiedziała smętnie Dominika.
-Co się stało? Ktoś coś ci zrobił? Coś powiedział czego nie powinien?
-Nieee ..
-Przecież widzę
-Koleżanki się o ciebie pytały.
-Co mówiły?
-Że jesteś przystojny i takie tam...
-To źle?
-Nie.. No ale wiesz...
-Domu.. Słuchaj. Dziewczyny zawsze gadały i gadać będą. Nie znają mnie, nigdy mnie nie widziały. Zobaczysz. Minie trochę czasu i temat twojego starszego brata przejdzie do historii.
-Spodobałeś się im. Roksana się mnie pytałaś czy cię z nią nie zapoznania. Chce cię zabrać na imprezę.
-Wiesz że nie jestem zainteresowany dziewczynami.
-Wiem. To samo im powiedziałam.
-Głową do góry. Przecież nic takiego się nie stało?
Milczał. Podejrzewałem że nie do końca powiedziała mi o co chodzi. Zaczynałem się martwić.
***
Po południu wszedłem na miasto. Poszedłem do baru. Jednak nie piłem alkoholu. Wziąłem sobie szklankę kawy i wsiadłem przy stoliku. Nie piłem alkoholu już od dawna. Od tego wypadku. I obiecałem że już tego nigdy nie zrobię. Nie mogłem pić. Przez to straciłem Diane. Nie zrozumiałem jak nastolatkowie... Ogólnie ludzie mogli się upijać, pić. Dla mnie to było zło. Jedyny nałóg jaki miałem to fajki. Jednak nie paliłem ot tak sobie.. Paliłem by uspokoić nerwy. Zacząłem po Jej śmierci. Jedynie to dawało mi chwilowe ukojenie.
Zadzwonił mój telefon. Dzwonił Tony.
-Się ma stary wpadasz dziś na imprezę?
-Nie.
-Dawaj! Nie musisz pić! Będą licealistów ale to jeśli cię nie interesuje to też nic się nie stanie. Wpadają dla nas!
-Nie wiem..
-Oj dawaj! Za chwilę jestem po ciebie. Gdzie jesteś?
-W barze za rogiem.
-Pijesz?
-Kawę.
-No jasne. Zaraz jestem. Nie musisz się śpieszyć.
-OKS.
Do piłem kawę i akurat wtedy podjechał mój kumpel. Raz na jakiś czas wypad na domówkę mi nie zaszkodzi? W sumie.. I tak pić nie będę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz