wtorek, 20 października 2015

Od Jakuba

Znalazłem pracę jako mechanik samochodowy. Wreszcie się udało! Pracował em w zakładzie już tydzień. Wszystko było dobrze, wreszcie moje życie się powoli układało.
Dziś na przegląd przyjechały gdzie młode licealistki a że reszta pracowników była zajęta a ją już skończyłem mogłem się zająść samochodem jednej z nich.
-Witam. Coś się stało?
-Tylko przegląd. Jesteś nowym pracownikiem Paula?
-Pracuje tu tydzień ale spokojnie, wprawy mi nie brakuje.
-Jestem Elena a to Nina.
-Kuba.
-Młody jesteś.. Nie powinieneś się jeszcze uczyć?
-Życie to ciągła nauka.
-Mądrze powiedziane-odparła Elena.
-Widziałam Cię na imprezie u Tonego. To twój kolega?
-Znam go jeszcze z piaskownicy. Przyjaźnimy się.
-Nie Widziałam Cię tu przedtem. Wprowadziłeś się pewnie niedawno?
-Mieszkam tu od urodzenia jednak przez pewien czas mnie tu nie było. Wróciłem lekko ponad miesiąc temu.
Wprowadziłem samochód do warsztatu.
-Jutro możecie przyjść po samochód. Jeśli nie będzie nic do naprawy większego spokojnie go odbierzecie.
-Dobrze. To mój numer. W razie czego dzwoń!-odparła jedna.
Podała mi karteczkę z numerem. Zwykle nikt nie dawał nam swoich numerów. Dziwne ale przyjąłem kartke.
-Do zobaczenia Kuba!-powiedział i odeszły a ją zabrałem się za ich samochód.
Wymieniłem olej, posprawdzałem wszystko. Samochód był gotowy do odebrania tak jak myślałem.
Wieczorem wróciłem do domu. Czułem się jakoś dziwnie.
Nie miałem daleko. Postanowiłem iść szybszą drogą przez większy park połączony z lasem. Często nim chodziłem. Było w nim nawet spokojnie. Paru meneli tylko przesiadywało jak zwykle.
Już byłem w połowie drogi kiedy usłyszałem coś. Szczekanie, puszczenie. Jakiś pies?
Zatrzymałem się i zobaczyłem po chwili parę ślepi. Zwierzę patrzył się prosto na mnie. Warczało. Wycofałem się gotowy do ewentualnej obrony.
Zwierzę nagle skończyło na mnie. Był to ogromny pies. Odepchnąłem go od siebie jednak pies się nie poddał. Zaatakował ponownie. Ugryzł mnie w rękę jednak odepchnąłem go. Zawarczał i uciekł.
Trzymałem ręką w miejscu ugryzienia. To było dziwne. Bardzo dziwne. Szybszym krokiem wróciłem do domu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz