piątek, 16 października 2015

Od Bethany


  Weszłam do szkoły i od razu napotkałam Elenę i Ninę przy wejściu. Ta pierwsza mówiła jak zwykle o Tonym, a ta druga grzecznie jej słuchała, choć wiedziałam, jakie to dla niej nudne. Podeszłam do nich przerywając codzienny temat Eleny i przywitałam się z nimi.
-Mam prawko. - oświadczyła Elena. - Dziś u mnie o szesnastej.
-O szesnastej mam trening. - westchnęłam poprawiając swoją torbę.
-Jaki trening? Ty i trening?
-Siatkówka. Zapisałam się... mam dość tej monotonii... wiesz, wracam do domu, rodziców nie ma, a to oznacza opieka nad bratem i połącz to z nauką...
-A bracia?
-Seth nie odwiedza nas w ogóle, a Sam to Sam. Ma naukę, robotę...
-Może u ciebie?
-Aleks musi iść spać o siedemnastej, niania go położy. Muszę jej jeszcze dopłacić za dodatkowe godziny.
-Masz z czego?
-Nigdzie nie chcieli mnie zatrudnić, ale rodzice o wszystko dbają.
-Przecież jesteś młoda, nie masz niczego na koncie, czemu tak robią?
-Cholera ich wie... - mruknęłam pod nosem.
-To może dziewiętnasta u mnie? Twój brat chyba przyjdzie?
-Pewnie tak, jeśli go poproszę to...
-Oho, idzie twój były. James Kanon! - powiedziała śpiewnie Elena a Nina jak zwykle milczała. Cicha woda brzegi rwie...
-Czego chcesz? - odwróciłam się do dziewiętnastoletniego ex i zmierzyłam go zła wzrokiem.
-Spokojnie mała... Słyszałem, że nie masz pracy...
-Zamknij się, błagam. Nasz temat chyba jest dawno zakończony...
-No weź, piękna...
-Twoja laska cię rzuciła? To znajdź inną, mnie zostaw.
-Oj... tamta to było przelotne... tak naprawdę kocham tylko ciebie...Cały czas o tobie myślę...
-A myślałeś o mnie jak bzykałeś się z tą szmatą? Zabawne. Doprawdy. Ja, jestem szczęśliwa bez takiego kretyna jak ty.
-Po co te nerwy... kotku...
-Nie mów tak do mnie! - podniosłam głos. - Daruj sobie.
  Wzięłam dziewczyny za ręce i odeszłam. Zła wypuściłam powietrze z płuc i podążyłam do klasy.
-Dziś o dziewiętnastej. - powiedziałam i weszłam a Elena wraz z Niną się zaśmiały.
  Całą lekcje nie mogłam się skupić. Byłam tak zdenerwowana na Jamesa! Nienawidziłam go. Czy każdy facet musi być takim kretynem, kłamcą i bajkopisarzem w jednym? To takie żałosne... Jestem wolna teraz! I dobrze mi z tym.


  Pożegnałam się z dziewczynami z klasy, z którymi też miałam bardzo dobre kontakty i ruszyłam do nowiutkiego samochodu Eleny. Nina już siedziała z tyłu i wyjęła z torby butelkę piwa z uśmiechem.
-To pijemy w domu moje panie. - krzyknęła. - Kocham piątki!
-No to patrzcie jak zajebiście prowadzę... - ruszyła.
  Wjechała na parkingu komuś. Elena spanikowała i odjechała a ja krzyczałam na nią, by nie uciekała z miejsca zdarzenia.
-Wiesz jakich kłopotów by mi debil narobił?! Każdy facet to...
-A skąd wiesz może to była kobieta?! Boże... Ty idiotko! - krzyczała na nią również Nina.
-Dobra, przepraszam! - walnęła w kierownicę Elena.
-Nie nas powinnaś przepraszać! - wrzasnęłam na przyjaciółkę.
-Dobra,dobra...! Ychhh...
 
  W domu u Eleny sprawa się trochę uspokoiła. Ale nadal byłam zła. Jak mogła tak po prostu odjechać!?
  Otworzyłyśmy piwo i zaczęłyśmy się bawić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz