Drzwi od mojego samochodu sie otworzyły. Wsiadła Kora.
-I jak?-zapytałem.
-Kiepsko. Inferno nie odpuszczą. Muszę sie dowiedzieć czemu im zależy tak na tej twojej koleżance.
-Ma na imię Bethany.
-Ok. Dobra jedź do domu a ja przypilnuje jej tej nocy.
-Ja to zrobię.
-Nie sprzeciwiaj się moim rozkazom. Przypominam Ci że jestem twoją Alfom.
-Ale to jest moja koleżanka a nie twoja.
-Wracaj lepiej do domu.
-A nie mogę zostać z tobą.
-Nie. Dopiero co niedawno sie przemieniłeś.. Jesteś betom a ja alfom. Jestem silniejsza.
-Zakład że nie?-zapytałem z uśmiechem.
-Nie teraz czas na takie zabawy. Musimy przeprowadzić tu porządki. Inferno nie może robić tego co chce.
-Wiem.
Kora wysiadła a ja pojechałem w stronę domu. Nagle coś do mnie dotarło. Beth nie była sama w klubie! Tam była też moja siostra!
Zawróciłem z piskiem. Jak coś jej sie stanie.. nie daruję sobie tego..
Podjechałem pod klub. Na szczęście stała przed nim cała i na pierwszy rzut oka zdrowa.
Zobaczyła mnie i wsiadła.
-Nie wierze że dziewczyny mnie zostawiły!
-Beth.. em źle sie poczuła i zadzwoniła do mnie bym przyjechał po ciebie bo ona cie znaleźć nie może a wraca do domu z Niną.
-I tak jestem zła.
-Nic ci nie jest?
-A co mi ma być?
-A tak tylko pytam..
-Jesteś jakiś dziwny. I wyłącz to ogrzewanie bo strasznie tu gorąco.
Spojrzałem na nią. Nie miałem włączonego ogrzewania. To ode mnie biło takie ciepło.. Normalnie wilkołaki są ciepłymi istotami lecz w czasie pełni i przez parę dni przed nią i po niej oraz jak wpływają na nie silne emocje.. wtedy bije od nas mocniej ciepłem.
Zawiozłem Dominikę do domu. Wszedłem do środka wraz z nią.
-Gdzie byliście?-zapytała mama.
-Wracamy z klubu. Nie bądź zła.
-Kuba czemu jesteś taki rozpalony? Piłeś?! I kierowałeś?!-oburzył sie ojciec.
-Nie piłem..
-Piłeś! Więcej żadna z dziewczyn ani Dominika ani Majka nie wsiądą do twojego samochodu. Zawiodłeś nas po raz kolejny!
-Mamo, tato nie piłem.
-On nie pił.. to ja byłam w klubie.. z dziewczynami. On po mnie tylko przyjechał.-stanęła po mojej stronie Dominika.
Ojciec nic nie powiedział tylko wszedł do salonu a matka wygoniła Dominikę do pokoju po czym poszła do taty. Nie usłyszałem żadnego "przepraszam" za niesłuszne oskarżenia.
Wyszedłem z domu trzaskając drzwiami. Już miałem wsiąść do samochodu i odjechać kiedy stwierdziłem ze sie przebiegnę.
Pobiegłem pod dom Beth. Schowałem się za jakimś samochodem.
Uśmiechnąłem sie kiedy zobaczyłem na dachu przy oknie do pokoju Beth ciemna postać. Dzięki dobremu wzrokowi i węchowi wiedziałem że to Kora. Po chwili zeskoczyła i ukryła sie na drzewie.
Usłyszałem ciche.
-Wiem ze tu jesteś Kuba. Nie podoba mi sie to ze mnie nie posłuchałeś jednak podziwiam twoją wytrwałość i opiekuńczość. Możesz zostać tylko schowaj sie gdzieś indziej niz za samochodem.
Uśmiechnąłem się.
-Dzięki, Kora.
Schowałem się na skraju lasu za domem Beth. Mimo ścian wyczuwałem jej obecność w domu. Pewnie spała. Nic innego złego nie wyczuwałem. Miałem nadzieje że ta noc będzie spokojna choc miałem ochotę na jakąś akcję.. jednak nie kosztem kogoś niewinnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz