sobota, 24 października 2015

Od Bethany

  Nie pojawiałam się w szkole w ogóle. Bałam się wychodzić z domu, ale udawałam twardą, i że wcale nie chce mi się iść do szkoły - to moja wymówka. Kilka dni już nie było mnie w szkole, a ze mną działy się dziwne rzeczy. Zaczęłam wymiotować, moje oczy stawały się z dnia na dzień czarne jak jakaś wielka dziura bez dna. Bałam się, ale nie pójdę z tym do lekarza. To pewnie normalne.
  Miałam humorki a żeby się na czymś wyładować kupiłam sobie kota, na którego krzyczałam na okrągło. Nazwałam go Kitler. Był wielki, gruby i miał we mnie wywalone.
  Siedziałam w domu zajadając czekolady, ciasta, chińskie i indyjskie żarcie które zamawiałam. Nudziłam się w domu, przeleżałam cały dzień albo oglądałam powtórki Top Model albo Master Chef. Najgorsze dni mojego życia.
  Usłyszałam miauczenie swojego kota. Wstałam i spojrzałam na czarną kulkę która wlepiała we mnie swoje żółte oczyska siedząc na blacie w kuchni.
-No co!? Wiesz, ile kosztowało mnie wstanie i przyjście tutaj?!
  Miałknął, patrząc na miskę.
-Och... no dobrze. Przepraszam. - nałożyłam mu jedzenie z puszki a on przeciągnął się i poszedł łaskawie w stronę jedzenia.
  Gadam do kota. Super! Niewiele mi brakuje, żeby mnie zamknęli w jakimś wariatkowie.
  Znowu zachciało mi się wymiotować. Pobiegłam do łazienki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wzięłam szczoteczkę do zębów by je umyć i pobiegłam otworzyć drzwi. Stała w nich Elena, Nina i Dominika.
-A ty co? - spytała Nina.  - o trzynastej zęby myjesz?
-Dopiero wstałam.
-Chora jesteś?
-Eee.. Tak! Rzygam cały cas...
-Nie fajnie... - mruknęła Elena.
-Może posiedzimy z tobą tutaj? - spytała zmartwiona Dominika. - Poczekaj, może zadzwonić po lekarza? O boże, co masz z oczami!? Nosisz soczewki?!
-Doma, powoli, nie tyle pytań na raz... - zaśmiała się Nina.
-Tak noszę soczewki. Zawsze chciałam mieć. A.. nie dzwoń po lekarza, to zwykłe zatrucie.
-Na pewno?
-Tak.
-Oooo! Masz kotecka! - pisnęła Doma i podbiegła do Kitlera który najwyraźniej się w niej zakochał.
-A mnie nienawidzi. - westchnęłam.
-A tam! Nie ma się co dziwić! Bo może jestem w jego guście! - zaśmiała się Dominika.
-No najwyraźniej. Jestem zazdrosna! - krzyknęłam.
-To bądź! - zaśmiałyśmy się  a Doma dumna z siebie wzięła Kitlera na ręce i usiadła na rozłożonej wielkiej kanapie w salonie.
-Ładnie tu masz. - rozejrzała się Dominika. - Dużo miejsca.
-Może obejrzymy w tym cudownym mieszkaniu film? - zaproponowałam.
-Horror? - spytała Nina.
-Może być i horror.
-Poszukam czegoś! Ty leż. - Elena podeszła do telewizora i włączyła film.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz