-Co?-zapytałem patrząc sie cały czas przed siebie.
-Podoba Ci się Bath?
-Cooo?!-byłem zaskoczony.
-Flirtowaliście.
-Nie?
-Tak! Super!
-Dominika..
-Jejku.. od tamtego zdarzenia minęło prawie 3 lata! Wreszcie czas zacząć na nowo!
-Jeszcze jedno słowo w tym temacie a Cie wysadzę i wrócić na pieszo.-powiedziałem stanowczo.
-Ok..-powiedziała z dziwnym uśmiechem i już więcej nie mówiła nic.
Zaparkowałem na podjeździe i wysiedliśmy.
-Idź sie uczyć.-powiedziałem.
-Gdzie są rodzice?
-Pojechali z Majką do dziadków. Zapomnieli Ci powiedzieć. Nie bedzie ich do poniedziałku.
-To super! Impreza?
-Mówiłem Ci już coś o tym.
-Chociaż pera osób?
-Możesz zaprosić dziewczyny.
-Super!
Przytuliła mnie i wbiegła po schodach na górę.
Byłem zmęczony. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać.
Jak zwykle (a przynajmniej od niedawna) miałem dziwny sen.
Śniła mi sie tamta dziewczyna. Biegłem wraz z nią przez las. była noc.. a drogę oświetlał nam księżyc. Wszystko było takie realne.
Obudziłem się. Dochodziła 3 w nocy. Usłyszałem jak soc uderza o szybę.
Wstałem i wyjrzałem przez okno. Na dole zobaczyłem tą dziewczynę. Otworzyłem okno.
-Co ty tu robisz? Skąd wiesz gdzie mieszkam? Śledziłaś mnie?
-Jestem a przynajmniej będę twoją alfą. Takie rzeczy normalne że wiem.
-Czego chcesz?
-Już czas. Nie czujesz wpływu księżyca?
Spojrzałem na księżyc. Była pełnia. Tak jak w śnie..
Zawyła.. to było dziwne. Nagle.. coś mi nakazało(?) zejść do Kory. Wyskoczyłem z okna i ku mojemu zaskoczeniu wylądowałem delikatnie, z gracją na ziemi.
-Masz śliczne wilcze oczęta.-powiedziała.
-Co?
Normalnie masz ciemno brązowe.. teraz robią ci się rozświetlone, piwnomiodowe.
Zamrugałem.
Nie wiem czemu ale ufałem jej. Już nie obawiałem sie że jest jakąś wariatką.
-Biegnij!-powiedziała a raczej wyszeptała.
Moje nogi tak jakby nagle zaczęły żyć własnym życiem.. zacząłem biec prosto do lasu a ona za mną..
Biegliśmy bardzo szybko i zwinnie. Bezszelestnie pokonywaliśmy spore odległości.
Księżyc oświetlał nam drogę .Dokładnie jak w moim śnie!
-Zmień się!
-Ale jak?-zapytałem.
-Pozwól swojemu wewnętrznemu wilkowi się uwolnić!
Zamknąłem oczy nadal biegnąc.. intuicyjnie omijałem przeszkody. Nagle otworzyłem oczy i skoczyłem. W czasie lotu znowu je zamknąłem a wtedy stało się coś nienaturalnego!
Poczułem jak energia sie ze mnie uwalnia.. jakbym był wolny.. Wylądowałem na ziemi.. i wylądowałem na czterech łapach. Zatrzymałem się nie dowierzając.
Kora w postaci wilka stanęła obok mnie.
Byłem nawet sporym czarnym wilkiem o piwnych oczach. Ona natomiast była biała.
-Jesteś piękny..-powiedziała.-I bardzo zdolny. Pierwszy raz byłam świadkiem tak łatwej i cudownej pierwszej przemiany. Jesteś silny. Zrobiłeś to tak jakbyś robił to od urodzenia tak jak ja.
-To niewiarygodne! Jak to możliwe? Przecież w normalnym życiu nic takiego sienie dzieje!
-Mało wiesz o tym co sie dzieje na tym świecie. Wilkołaki to nie wszystko. Wszystkie nocne istoty o których słyszałeś w dzieciństwie.. one istnieją. A przynajmniej większość.
-Wampiry?
-Tak. Nawet przebywasz często w ich otoczeniu.
-Co?
-W grupie twoich znajomych jest kilku. Wcześniej tego nie widziałeś.. teraz będziesz ich wyczuwać nawet z odległości. Uważaj. Wilkołaki i wampiry nie są przyjaciółmi.
-Nie mogę w to wszystko uwierzyć!-byłem przejęty.
Kora odchyliła łeb do tyłu i zawyła niesamowicie pięknym głosem..
-Czas na polowanie.. Twoje pierwsze prawdziwe polowanie.
Byłem tym wszystkim bardzo przejęty..
Nagle w głowie pojawiła mi sie dziwna myśl. Pomyślałem o Beth.. Ale dlaczego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz