środa, 28 października 2015

Od Bethany

  Nie mogłam spać. Leżałam w łóżku nieświadomie gładząc się po lekko wydętym już brzuchu. Nie chcę tego dziecka. Ale instynkt macierzyński daje o sobie znać. Miałam dwupiętrowe mieszkanie, a byłam w nim sama. Po tych wszystkich przeżyciach czułam się zagrożona.
  Wiem już że są wampiry, wilkołaki i czarownice, których co prawda (podobno) już mnie ma na świecie, lub istnieją, ale jest ich bardzo mało. No i wampiry nie lubią się z wilkołakami i czarownicami. Wilkołaki raczej się nie udzielają w walkach między wampirami a kimś tam, ale myślę, że Inferno sporo tutaj pozmienia w mieście i za szybko się nie wyniosą. Skoro są z piekła na pewno nie są sami. Tylko tak gadają, żeby nas zwieść.
  Byłam potwornie głodna. Czekałam tylko aż nastanie ranek. Nie wytrzymywałam z tym narastającym głodem. Nie wiem nawet czemu Inferno przyczepili się do mojej ciąży. Chcą to dziecko? Proszę bardzo, oddam im je jak tylko ze mnie wylezie to małe coś.
  Doczekałam się ranka. Wreszcie.
  Wyszłam do sklepu kupić coś do jedzenia, bo lodówkę opróżniałam zbyt szybko by starczyło mi na dłużej. Pracowałam nawet za dużą sumę u mojego ojca w kancelarii. Zbierałam informacje na temat jakiś ludzi, przestępców, klientów... Według mojego taty miałam do tego niezły talent, bo wyciągałam informacje dosyć szybko.
  Na ulicy spotkałam Dominikę i Ninę. Ta druga była jakaś dziwna. Spojrzała się na mnie i poszła dalej. Byłam zaskoczona.
-Jest na mnie zła? - spytałam Dominikę.
-Co mnie to obchodzi.
-Jesteś na mnie zła!? - zaskoczona spojrzałam się jej w oczy. - Za co?!
-Bo mnie zostawiłaś tam! A ja wszędzie cię szukałam! Wiesz,że nie możesz mnie tak straszyć jak jesteś w takim stanie?!
-Wiem, przepraszam. Miałam bardzo dziwny wieczór.
-Kuba mówił mi, że źle się poczułaś...
-Em... tak! Właśnie,właśnie... źle się czułam i poszłam... poszłam... do domu... jestem w ogóle zmęczona po wczorajszym.
-Nie możesz się przemęczać.
-Wiem. Powinnam siedzieć w domu.
-Nie o to mi chodzi...
-Ale mi o to chodzi. Nie chcę nigdzie już wychodzić. Chcę być sama na jakiś czas... dobrze to zrobi wszystkim, hm? Ale jestem pod telefonem. I zawsze możesz mnie odwiedzić jakby coś...
-No dobrze. Papa. - przytuliła mnie i odeszła a ja wróciłam zmęczona do domu.

(Krótkie, bo na telefonie XD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz