Wszedłem wraz z Beth do jej domu. Wsiadłem w salonie a ona poszła się przebrać. Kiedy wróciła coś zauważyłem.
-Jesteś w ciąży?-zapytałem a raczej bardziej stwierdziłem.
-Nie-powiedziała szybko.
Zdecydowanie za szybko.
-Przecież widzę. Jestem wilkołakiem o czym już wiesz. Wiem jak pachną ludzie... Od ciebie wyczuwa także inny zapach.
-Nie jestem.
-Kto jest ojcem?
-Nikt.
-Wampir.. Tak czuje wampira..
-Nie jestem w ciąży.-upierała się.
-Masz wydęty zaokrąglony brzuch.
-Mówię coś
-Wilkołaka nie oszukasz. Damon jest ojcem? Dlatego się ciebie uczepił a Inferno chce dziecka tak?
Westchneła zrezygnowano.
-Tak.
-Nie dostaną go.
Wyczułem dziwne emocje.
-Dziecko jest głodne-stwierdziłem.
-Tak..
-Chce krwi to logiczne. Umrze jeśli jej nie dostanie
-Nie wiem czy chce to dziecko. I też nie chce nikogo krzywdzić by dostarczyć dziecku krew.
-Nie musisz.
Wstałem i poszedłem do kuchni po nóż i szklankę
Wsiadłem na kanapie w salonie i rozciąłem sobie nadgarstek. Krew płynęła wystarczająco szybko i intensywnie by napełnić dno szklanki na wysokość około 3 centymetrów.
-Wypij.
-Nie! To ochydne!
-Spróbuj.
Po chwili wachania wypiła.
-I jak?
-Kopneło. Smakuje mu
-Widzisz. Jest dla niego pewnie cierpka bo wilcza jednak to zawsze coś.
-Dziękuję.
-Mogę poczuć jak kopie?-zapytałem.
Uśmiechneła się i usiadła obok mnie. Położyła moją rękę na brzuchu.
-Jesteś bardzo ciepły.
-Taki już mój wilczy urok
Nagle po czułem jak kopie
-Lubi cie-powiedziała
-Skąd wiesz?
-Po prostu wiem. Czuje to.
-Po mogę ci.-odparłem.
-Dlaczego?
-Bo tak.
-To nie odpowiedź.
-To mój obowiązek.
-Nie. Nie chce by ktokolwiek mnie niańczył.
-To będzie przyjemność dla mnie
-Dlaczego akurat mi?
-Kogoś mi przypominasz.-odparłem zaskoczony że powiedziałem to na głos.
-Kogo?
-Moją byłą.
-Jak ma na imię?
-Miała na imię Diana.
-Miała?
-Umarła
-Jak?
-Przeze mnie . Spowodował em wypadek. To ją powinienem wtedy zginąć
-Nie mów tak
-Ale to prawda
-Nie. Tak miało być.. Nic się z tym nie zrobi.
-Jesteś pierwszą osobą z którą o tym otwarcie rozmawiam-odparłem.
-Będzie dobrze-powiedziała i przytuliła mnie
Po chwili odsuneliśmy się od siebie
-Em.. Przyniose coś dla dziecka dziś.
-Co?
-Krew. Będziesz piłą po torebce dziennie
-Nie chce
-Zrób to dla dziecka.
Westchnęła
-Muszę już iść ale nie martw się. Jesteś cały czas pod opieką-przytuliłem ją i wszedłem
Musiałem pojechać do Tonego. Może i jesteśmy wrogami ale mamy wspólny cel. A mianowicie ochronę Beth. Nic mu nie powiem o ciąży. Wiem że chce ona by to była tajemnicą. Ale musiałem z nim o czymś porozmawiać a potem obrabować szpital z krwi.
czwartek, 29 października 2015
Od Jakuba
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz