wtorek, 3 listopada 2015

Od Jakuba

Widzialem ze Beth morduje sie przebywając ze sforą. Smucilo mnie to. Staralem się pokazać jej że tu wcale nie jest tak źle. Jednak chyba na marne. Minął ten tydzień a moje starania nie przynosiły oczekiwanych efektów. Siedziałem na tarazie i rozmyślałem.
-To nic nie da. -powiedziała Kora wchodząc na taraz-Ona najwyraźniej nie pasuje do towarzystwa wilków. My możemy przy niej być, mieszkać mimo iż zapach wampirzego dziecka nas irytuje jednak jej doskwiera nasze towarzystwo.
-To co ja mam zrobić? Tu jest bezpieczna.
-Pozwól wampirą się nią opiekować.
-A jak Inferno ją dorwie?
-Wiem że jest Ci ona bliską osobą ale to dzoecko jest wampira.. Nie nam je ochraniać tylko wampirą. My tylko chcemy pozbyć się Inferno.
-Wiem no ale..
-Bethany zawsze może u nas znaleźć schronoenie ale jeśli nie czuje się tu dpbrze to pozwól jej odejść.
-Ehh... Może masz racje?
Wstałem i poszedłem na górę. Uchyliłem drzwi do jej pokoju. Spała.
Poszedłem do swojego i po pewnym czasie zasnąłem.
Rano obudziły mnie dzieciaki. Tak.. W "wilczym domu" mieszkały dwie pary z dziećmi. Te dzieci były urodzone jako wilkołaki.. Większość członków stada było tak zwanymi urodzonymi.. Ja i trzech innych byliśmy tylko przemienionymi.
-Co tam łobuzy?-zapytałem biorąc na ręce najmłodszą Jagode.
Margo i Max szli obok mnie. Jagoda miała 3 latka, Margo 6 a Max 8. Wilki urodzone pierwszą przemianę przechodziły po ukończeniu 8 lat. Max już się przemieniał.
-Możemy zobaczyć twoją nażeczoną?-zapytała Margo.
-To jest moja koleżanka.
-A nie nażeczona?-zapytał Max.
-Nie-odparłem spokojnie z uśmiechem.
Dzisiejszy dzień spędziłem z Beth i dzieciakami albo w salonie albo w ogrodzie z dala od obowiązków. Maluchy polubiły ją. Jednak przed 19 odesłałem ich do rodziców by Beth połozyła się spać.
Lekko po 19 zapukałem do jej drzwi. Kiedy isłyszałem "proszę" wszedłem.
Usiadłem obok niej na łóżku.
-Beth.. Wiem że nie chcesz tu być.. Jesteś tu bezpieczna ale szanuję twoje zdanie. Jeśli tylko chcesz jutro mogę cię odwoeźć do domu. Nie jesteś tu trzymana na siłę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz